[ Emigracja ][ Finlandia ][ Praca ]

Mój dzień w pracy

Chciałbym się podzielić z Wami, tym czym zajmuje się aktualnie, niestety nie mogę pokazać żadnego nagrania video z pracy, mogę jedynie pokazać jakieś zdjęcia. Kiedy przyjechałem do Finlandii, pracowałem jako piaskarz-monter na w firmie produkującej komory odpylające do różnego typu zaworów/skomplikowanych konstrukcji narażonych na warunki atmosferyczne. Przepracowałem tak około 4 lata, później trzeba było się przekwalifikować, i poszukać nowej pracy. Aktualnie pracuję w Tajskiej restauracji, na początku myślałem, że praca w restauracji nie jest wymagająca.

8:00 rano – czasem jeszcze się przewracam na drugi bok w łóżku

Kiedy już się zwlokę z łóżka, idę zaparzyć kawę i nakarmić kota, później wiadomo potrzeby ludzkie i tak za piętnaście 9. rano jestem gotowy, żeby się przygotować do wyjścia. Zanim jednak się ubiorę, sprawdzam pogodę, bez tego zimą w Finlandii ani rusz.

9:00 rano lub kilka minut po

Jestem zwarty i gotowy do wyjścia, gaszę wszystkie światła, wyłączam ekspres do kawy i wychodzę. Czasami zdarzają się jakieś perypetie, typu zostawiłem telefon w salonie, brakuje jednej rękawiczki lub kot mi ucieknie z domu na podwórko. Do pracy jeżdżę rowerem łączę przyjemne z pożytecznym, może kiedyś kupie sobie jakieś auto. Do pracy w jedną stronę rowerem jadę około 40-50 minut, w zależności od tego, jaka jest na dworze pogoda, jak jest oblodzona droga, to muszę jechać ostrożniej i nie dać się pokonać pogodzie.

9:50 dojeżdżam do centrum miasta

Z miasta mam już tylko kawałek do miejsca pracy, dojazd zajmuje mi około 5-7 minut i jestem na miejscu.

10:00 szybko do szatni i lecimy smażyć

I teraz zaczyna się wyścig z czasem, na początek trzeba przygotować kevätrulla -czyli sajgonki po polsku a w dosłownym tłumaczeniu wiosenne krokiety. Usmażyć tego trzeba dosyć sporo, ponieważ w restauracji prowadzimy bufet -płacisz raz i jesz, ile chcesz. Następnie trzeba usmażyć kurczaka w cieście po tajsku. W międzyczasie kucharz robi inne potrawy, których nikt inny nie umie przygotować. Codziennie jest też rosół, prawie identyczny jak nasz polski, jakaś zupa kokosowa, słodko-kwaśna z wkładką mięsa, rybna itp. W bufecie znajdują się także nudle ze smażonymi warzywami. W całej reszcie jedzenia też znajdziemy sporo warzyw i owoców do tego kilka sałatek do wyboru. Oczywiście nie brakuje także ryżu zwykłego ani smażonego.

10:25 wykładamy jedzenie do bufetu

Jedna osoba wykłada bufet do końca, kolejna zmywa. Kiedy uporamy się z przygotowaniem pierwszego jedzenia, to czas na deser. Tajski deser to często kleisty ryż z dodatkiem mleka kokosowego i owoców. Kiedy deser jest już gotowy, również trzeba go wstawić do bufetu i zająć się szybko umyciem reszty garnków, pojemników, łyżek itp.

10:30 równo jak w szwajcarskim zegarku

W restauracji zjawiają się pierwsi klienci, witamy ich serdecznie w tym samym czasie w ekspresie do dzbanka spadają ostatnie krople kawy, który za chwilę niosę do bufetu. Wracam do kuchni i czekam na naczynia i szklanki. Zakręcę się też czasem przy bufecie obczajając sytuacje na sali, czy ktoś wyszedł i czy trzeba posprzątać itp. I tak mija czas do godziny 13:00 ludzie przychodzą i odchodzą. Jeżeli jest większy ruch to trzeba dosmażyć coś do bufetu.

13:00 przerwa na obiad

Czasami kucharz robi jakiś swój specjał, zawszę muszę wywalać chilli z jedzenia on tak dużo tego daje, że ja nie daje rady tego zjeść. Po przerwie czas na ogarnięcie stolików, trzeba uzupełnić buteleczki z sosem, dołożyć wykałaczki, sprawdzić czy wszystko jest czyste.

14:30 bufet się kończy, składamy się i odpalamy appkę ResQ

Idziemy sprzątnąć bufet, zabrać wszystkie pojemniki z jedzeniem i przepakować do opakowań. Odpalamy appkę i umieszczamy oferty, dla głodnych studentów 🙂 ich przychodzi najwięcej. Aktualnie od końca starego roku, ktoś wpadł na pomysł, aby za pomocą aplikacji na Androida, iOS, a także za pośrednictwem strony www, można było odkupić od restauratorów jedzenie, które zostałoby wyrzucone. Na stronie projektu, możemy przeczytać, że dzięki temu można oszczędzić do 25 000 kg jedzenia. Końcówka z takiego bufetu kosztuje około 5 € – w tej cenie dostaniemy opakowanie smażonego ryżu + któreś z dowolnie wybranych dań przez klienta.

15:00 menu lub take away

Od teraz jedynie można zamawiać jedzenie z karty dań lub coś na wynos z ulotkowego menu. Zaczyna się przygotowanie na następny dzień będziemy kroić, warzywa, przygotowywać sajgonki, kroić mięso, rozmrażać mięso ogólnie cała masa roboty. I tak będziemy siedzieli do 18:00 a czasem zdarzy się i dłużej.

18:00 można zamykać drzwi na klucz

Niestety nie znaczy to, że już idziemy do domu 🙁 trzeba jeszcze coś kroić, zrobić sałatkę czy sprzątnąć.

18:30 – 19:00 koniec dnia w pracy

Jeżeli miałem ciężki dzień to kiedy wyjdę na dwór, odpalam papierosa i prowadzę rower, kiedy palę. Ogólnie rzucam palenie, czasem coś tam przy smole.

20:00 witamy w domu

Wracając do domu, wcale się nie spieszę, nie zależy mi na pośpiechu mimo tego, że zrobiłem kilka kilometrów na nogach. Jadę sobie na całkowitym relaksie, ciesząc się tym, co jest dookoła, zero stresu, las ciemność i czasem lekki mróz. Jak już przekroczę próg domu, zbieram pocztę z podłogi przeglądam, przypinam do kalendarza w kuchni i idę pod prysznic.

21:00 – 22:00 internety, maile, memy.

Jak każdy, posiedzę popatrzę i wyłączam po czasie.

23:00 Good night

Marcin

Fanatyk sauny oraz Fińskiej natury.

Latest posts by Marcin (see all)

Tags: , , ,