Finlandia

Wywiad z Timo ”Sisu” Kaukonen – pięciokrotnym mistrzem świata w saunie

O mistrzostwach trzy grosze

Mistrzostwa świata w saunie odbywały się od 1999 roku do 2010. Zawody polegały na wysiedzeniu jak najdłużej w saunie, w której temperatura ciągle się podnosi. Rywalizacja, organizowana była w fińskim mieście Heinola, znajdującym się w południowej części Finlandii. Podzielone było na serię męską i damską. A brali w nich udział reprezentanci z co najmniej dwudziestu różnych państw, mm. Finlandia, Japonia, Niemcy, Rosja, Estonia. W tych zawodach zwycięzcą  jest zawodnik, który ostatni opuści saunę o własnych siłach, bez niczyjej pomocy.

Tylko dla wytrwałych

Pisaliśmy Wam już sporo o saunie. W kontekście rekreacyjnym i relaksacyjnym oraz o tym, jak finowie miłują saunę. Do konkursu w Heinoli wybierali się jednak prawdziwi zapaleni saunowicze, gotowi na wielkie wyzwanie. Wyzwanie, które wymaga wielkiego zaparcia i końskiego zdrowia oraz… silnej psychiki. Może się to wydawać banalne, ale pozwólcie, że przytoczymy Wam pewien fakt. Temperatura początkowa w konkursowej saunie wynosi 110 stopni Celsjusza. Temperatura zostaje podnoszona przez polewanie kamieni co pół minuty połową litra wody.

Zasady mistrzostw w siedzeniu w saunie na czas wg. Wikipedii (oficjalna strona zawodów już nie istnieje).

  • Temperatura początkowa to 110 °C.
  • Na kamienie leje się pół litra wody co 30 sekund.
  • Spożywanie alkoholu jest zakazane przed konkursem oraz w jego trakcie.
  • Przed sauną konieczne jest zmycie z siebie wszelkich kremów, maści itp.
  • W saunie należy siedzieć w odpowiedniej postawie, przyklejając pośladki i uda do ławki.
  • Strój kąpielowy musi być normalny. U mężczyzn dozwolone są nogawki do 20 cm, a u kobiet ramiączka o szerokości max 5 cm.
  • Włosy muszą być związane w kitkę, jeżeli sięgają do ramion.
  • Dotykanie i gładzenie skóry jest zakazane.
  • Nie można przeszkadzać rywalom.
  • Zawodnik musi pokazać kciukiem, że wszystko jest okej, kiedy zapyta się o to sędzia.
  • Z sauny trzeba wyjść bez pomocy innych osób.
  • Za zlekceważenie regulaminu otrzymuje się jedno ostrzeżenie. Drugie ostrzeżenie oznacza dyskwalifikację.
  • Zwycięzcą zostaje ten, który ostatni opuści saunę o własnych siłach.

Ostatnie zawody

Jak pisaliśmy wyżej, od roku 2010 nie organizuje się już tych zawodów. Powodów było wiele, jak można się domyślić – nie jest to jedna z najbezpieczniejszych dyscyplin sportowych. Zawody w 2010 toczyły się pod znakiem zaciętej walki finalistów, Vladimira Ladyženskiego i Timo Kaukonena. Żaden z nich tego roku nie wyszedł z sauny o własnych siłach, a obu wynieśli organizatorzy. Próbowano reanimować Vladimira, jednak niestety bezskutecznie. Kaukonena przewieziono do szpitala, gdzie spędził 2 miesiące w śpiączce. Jego skóra została poważnie poparzona w 70 procentach, w tym najgorzej nogi, które znajdowały się blisko pieca. Rehabilitacja trwała długo, ale po czterech miesiącach spędzonych w szpitalu dalszą rehabilitację przeprowadzał w domu.

W dalszej części artykułu chcielibyśmy przytoczyć resztę historii Timo. W wywiadzie, który przeprowadziliśmy z nim specjalnie z myślą o Was!

Timo ”Sisu” Kaukonen

Przyjrzyjmy się najpierw pseudonimowi, który nosi nasz mistrz w zawodach w saunie.

SISU – słowo i pojęcie fińskie niemające jednoznacznego przełożenia na język polski. Oznacza zespół cech osobowych tj. wytrzymałość, upór, siłę woli, hart ducha, ale również odwagę, dumę i determinację. W dążeniu do określonego celu pomimo przeciwności losu lub barier fizycznych.

Fińskie sisu na pewno pomogło Timo w dążeniu do celu. Ale bez zbędnego już przeciągania, przedstawiamy  Wam jak Timo sam tego doświadczył.

Ciekawostka: Zanim my zaczęliśmy zadawać pytania, Timo zadał pytanie jako pierwszy:

Czy macie u siebie w mieście publiczne sauny?

No cóż, takie jego uwielbienie do sauny 🙂 – a odpowiadając na pytanie, tak mamy publiczne sauny, mamy nawet pływającą publiczną saunę w naszym mieście.

Od czego zaczęła się Twoja przygoda z sauną?

Timo: Od małego. Tak jak u nas finów bywa. Już od dziecka. W naszej rodzinie było tak, że ojciec był entuzjastą sauny, wytrzymywał wysokie temperatury, a ja chodziłem tam razem z nim. Z tatą chodziłem do sauny więcej niż przeciętne dziecko, a przez to sauna stała się dla mnie takim kochanym miejscem. Codzienna aktywność od najmłodszych lat.

W związku z Twoją miłością do sauny powiedz nam, kiedy przeistoczyło się to w Twoją pracę, w Twój zawód, no i sposób na życie?

Timo: Stało się zawodem dopiero po wypadku. Do tej pory, do 2010 roku, chociaż uprawiałem rywalizowanie w saunie przez 10 lat, to mimo wszystko pracowałem w branży metalowej. To było dla mnie tylko hobby. A w roku 2010, kiedy przytrafił się wypadek, długo trwała rehabilitacja. Przez problemy skórne, uszkodzenie wzroku, przez które nie mogłem wrócić do pracy w swojej branży, ani do innych prac w zabrudzonym otoczeniu. Wtedy znaleźliśmy taką szkołę jak Saunaterapia koulu w internecie i wypytaliśmy nauczyciela, czy nadaję się do tej szkoły, odpowiedź była potwierdzająca. Zostałem terapeutą  w roku 2013. W roku 2015 otworzyłem własną firmę i zacząłem wykonywać różne terapie za pomocą sauny. Wspomagałem się w pracy różnymi zapachami do sauny i innymi akcesoriami. Ogółem, wszystko, co związane z sauną mnie interesuje.

Przenieśmy się do roku 2010 i niefortunnych wydarzeń, musiałeś mieć długą przerwę, zanim znów odwiedziłeś saunę?

Timo: Miałem, miałem. Już nawet nie pamiętam ile to dokładnie trwało i co w ogóle przyjąć jako pierwszy raz w saunie (po rehabilitacji). Pobyt w szpitalu zajął mi cztery miesiące i kiedy po tym czasie wyszedłem do domu… W ogóle powiedziano mi, że już nigdy nie będę mógł korzystać z sauny. Ja już wtedy wiedziałem, że owszem, będę w stanie tam iść. Nie było łatwo. Zaczynałem powoli. Po tych czterech miesiącach, kiedy wróciłem do domu, chciałem od razu iść do sauny, ale szybko zauważyłem, że to na nic. Raniło mnie to ciepło. Starczało mi to, że rodzina chodziła do sauny, a ja mogłem podejść, tak, chociaż pod drzwi. Dzięki temu już czułem się lepiej, czując zapach sauny. No i od tamtej pory tak naprawdę zacząłem na nowo. Najpierw siadałem na najniższej ławce, potem pośrodku i w końcu na górze, i jak już mogłem wytrzymać to ciepło to wszystko wróciło do normy. Teraz odwiedzam saunę codziennie.

Czy po tym wszystkim przebywanie w saunie cieszy Cię tak samo, coś się zmieniło?

Timo: Cieszę się, cieszę (śmiech). Nawet chyba bardziej po tym wypadku niż przed. Musiałem tyle wytrzymać bez sauny. Pewnie to dlatego teraz jest to bardziej satysfakcjonujące. Szczególnie że sam się trochę bałem, że już się nie uda. Teraz przeżywam to zupełnie inaczej

Wiele razy walczyłeś o tytuł mistrza świata. Jak się czujesz, zdobywając ten tytuł aż pięć razy?

Timo: Kiedy pierwszy raz zdobyłem ten tytuł w 2003 roku po prostu nie chciałem go stracić. W roku 2004 i 2008 zająłem drugie miejsce, więc przez cały rok czekałem na kolejne zawody. Myślałem sobie: tym razem nie wyjdę za wcześnie z sauny. I to było coś czego nie potrafię wyjaśnić. Ciepło było nieznośne, ale to był taki rodzaj walki ze sobą samym. Rozum podpowiada Ci, że” już starczy, trzeba wyjść”, ale pocieszałem się myślą, że reszcie jest tak samo gorąco i trzeba walczyć ze sobą samy.

Jak wyglądały treningi przed zawodami?

Timo: Brałem udział w zawodach po raz pierwszy w roku 2001. Do tej pory, po prostu chodziłem do sauny, nawet myślałem, że byłem wytrwały. Podczas moich pierwszych zawodów znalazłem się na 13. miejscu. Wtedy poznałem ludzi, którzy naprawdę poważnie trenowali, dołączyłem do nich. Parę pierwszych lat to było ćwiczenie wytrwałości w saunie, w wysokich temperaturach, a po latach zauważyłem, że to wymaga też doskonałej kondycji fizycznej. Zacząłem więc uprawiać sporty wytrzymałościowe.  Samo tylko siedzenie w saunie podnosi Ci puls do 200 uderzeń na minutę!!! Dlatego zacząłem od długich wypraw rowerem, jazdy na rolkach itp., trwających po wiele godzin. Zauważyłem też, że  i na zawodach zaczęło  być łatwiej, kiedy podniosła się moja kondycja ogólna, a nie tylko zdolność wytrzymywania wysokiej temperatury.

Jakie to uczucie znosić tak wysokie temperatury, jakie są na zawodach, jak Ty to znosiłeś?

Timo: Na zawodach było tak, że w pierwszej serii temperatura startowa wynosiła 110st. Celsjusza. Potem temperatura stopniowo wzrastała, a w finale wynosiła  ok. 120-130st. Celsjusza. Podczas zawodów w Tuuri gdzie rywalizowały ze sobą firmy, temperatura startowa to było 158st. Celsjusza. Od początku było ciepło (śmiech).

Masz taką swoją ulubioną lub wyjątkową dla siebie saunę?

Timo: Nie mam, tak naprawdę. Jedna z fajniejszych jest w Helsinkach – Suomen Saunaseura. Po prostu dlatego, że jest tam tyle różnych saun, one wszystkie są nagrzewane na inne sposoby, mają w środku inną temperaturę. Dlatego fajnie tam iść, bo sam też nie zawsze mam ochotę na taką samą saunę. Tam zawsze znajdę dla coś, na co mam ochotę danego dnia. Wiele ludzi pyta się,”, jaka jest najlepsza sauna?” Ja sam lubię w zależności od dnia różne sauny, raz lubię polewać więcej wody, raz mniej, różnorodnie. Bardzo fajnie jest odwiedzać nowe sauny i próbować nowych rzeczy. Dlatego przygoda z sauną jest tak niesamowicie przyjemna. W Finlandii jest bardzo dużo saun, które można odwiedzić (śmiech).

Z pewnością.

Czy masz jakieś rady dla zaczynających swoją przygodę z sauną?

Timo: Ja zawsze powtarzam, że nie ma znaczenia, w jaki sposób korzysta się z sauny, byle z niej korzystać! Ludzie powinni po prostu spróbować. Każdy musi sam wypróbować i znaleźć swoją strefę komfortu w saunie. Bardzo łatwo jest umilić sobie pobyt w saunie za pomocą zapachów do sauny, witek, torfu.

A co jest Twoim must have w saunie?

Timo: Używam wszystkiego możliwego. Ale witki to jest jedna z takich rzeczy, o której łatwo zapomnieć, częściej są to zapachy. Podczas zabiegów w mojej saunie terapeutycznej często przynoszę witki dla gości, wielu mówi, że w domu bardzo rzadko ich używają, chociaż powinni to moim zdaniem, robić częściej. Witki są najlepszym akcesorium.

Ciekawostka: Sauny publiczne, które są dla użytku każdego, czy to rezydenta, czy turysty, sięgają swoimi korzeniami do XIX wieku. Dzisiaj nikt tak naprawdę nie wie, ile saun znajduje się ogółem w Finlandii. Wliczając wszystkie, te publiczne, jak i prywatne czy wybudowane na posesjach wspólnot mieszkaniowych, ilość ta wacha się pomiędzy 1,530,000, a 3,200,000!